Jak zepsuć swój ślub ;)

Czy aby na pewno jesteście gotowi na ślub? Wiecie wszystko co powinniście wiedzieć? Zebraliśmy tutaj 10 rzeczy które możecie zrobić by zepsuć swój ślub.

1.Pani czekoladka.
Cały świat odchodzi od mocnej opalenizny – to po prostu nie jest modne – i nie jest także atrakcyjne. O ile naturalnie ciemne ciało uwarunkowane genetycznie wygląda atrakcyjnie – o tyle, spalona, zniszczona, błyszcząca skóra panny młodej poddanej wysuszaniu w solarium – już niekoniecznie. Spustoszenia które pojawia się po takich „kąpielach” nie da się naprawić ani najdroższymi balsamami – ani Photoshopem. Dodatkowo mocna opalenizna zwykle zbyt mocno kontrastuje i z bielą sukienki i … z bielą pana młodego. Niektóre panny młode w ostatniej chwili chcą także przyciemnić kolor skóry udając się na 20 min seans do solarium dzień przed – efekt oczywisty – choć nie dla wszystkich… Panna młoda w wersji Indiańskiej nie jest tym co chciałabyś zobaczyć w swoim albumie ślubnym. Nasza rada : z solarium rezygnujemy na min 2 tygodnie przed ślubem, nie opalamy się. Skóra w tym czasie zdąży zregenerować się – nie będzie przesuszona – będzie wyglądać atrakcyjnie.

2.W ramach oszczędności rezygnujemy z makijażu
To nie jest nawet oszukiwanie samej siebie – jest to naiwność.
Przeciętny budżet weselny zawiera się w kwocie 20-40 tysięcy złotych – oszczędność 100 czy 200 zł jest niezauważalnym elementem. Pamiętaj – profesjonalny makijaż to nie tylko baza pod podkład – to cała seria uzupełniających się profesjonalnych kosmetyków do stylizacji, utrwalonych na koniec odpowiednim preparatem. Dobry wizażysta pracuje na kosmetykach których nie kupisz w sklepie – są to specjalne preparaty, które cechuje ogromna trwałość i skuteczność w kryciu. Makijaż taki wytrzyma nie tylko do 6 nad ranem – ale będzie także świetnie wyglądać na zdjęciach i filmie. Pamiętaj także, iż makijaż fotograficzny to makijaż matowy. W pierwszej chwili makijaż taki przypomina maskę – jednak wraz z upływem czasu zacznie on wyglądać normalnie.
Nie umawiaj także makijażu zbyt wcześnie – optymalnie będzie na 3-4 godziny przed ślubem.

3. Foch – czyli najlepszy przyjaciel kobiety.
Najgorsze co można zrobić to wstać lewą nogą w dniu ślubu. Oczywiście – niektórzy mają predyspozycje do odreagowania stresu poprzez nerwowość. Niektórzy potrafią odreagować śmiechem. Warto może więc zawczasu przemyśleć co może wywołać stresujące sytuacje. Może przygotowania w domu nie są dobrym pomysłem – czasem warto wręcz wynająć pokój w hotelu i odciąć się od tego zgiełku. Niektórym pomoże kieliszek wina, innym herbata uspokajająca…. Warto także zapomnieć o zabobonach i przesądach – nie ma sensu wiązać braku r w nazwie miesiąca z katastrofą życiową. Żyjemy w XXI wieku…
Najważniejsze jest to byście pamiętali, że nic tak atrakcyjnie nie wygląda jak uśmiechnięta panna młoda.

4. Wszystko sama, sama, sama
Większość par młodych popełnia ten sam błąd – chce wszystko kontrolować samodzielnie – od początku do końca. Nie jest to właściwe podejście. W dniu ślubu macie się dobrze bawić a nie zajmować się sprawami organizacyjnymi. Większość obowiązków organizacyjnych powinni przejąć świadkowie lub rodzina. Powinniście wtajemniczyć ich w szczegóły umów – a w dniu ślubu przede wszystkim królować na parkiecie. Oczywiście – w chwilach kryzysowych i tak nic nie obędzie się bez was – jednak za w czasu wtajemniczona ekipa organizacyjna powinna poradzić sobie z większością obowiązków.
W przypadku gdy nastąpi jakaś katastrofa – nie warto rozpaczać – po prostu zaakceptujcie coś takim jakim jest. Jest wiele powodów do zamartwiania się – nie warto w dniu ślubu o nich myśleć. Pamiętaj – jeśli jest problem to jest i rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania – to nie ma problemu.

5. Nie tańczę bo nie potrafię
Oczywiście, że nie potrafisz – bo nigdy nie chciałeś się nauczyć. Opór w kierunku tańca to najczęściej domena płci męskiej. Strach przed kompromitacją jest tak silny, że nawet nie podejmują pałeczki i nie chcą się spróbować. Panowie – zdradzę Wam największy sekret – nic tak nie działa na kobiety jak dobrze tańczący facet. Jeśli chcecie zachwycać przez całe życie swoje wybranki – niech ślub będzie po prostu okazją by wreszcie wybrać się do szkoły tańca. Nie każdy musi zostać od razu mistrzem parkietu – lecz podstawowe kroki są do opanowania przez KAŻDEGO. Wspólna nauka tańca spowoduje, iż na parkiecie będzie prezentować się idealnie. Gwarantuję Wam, że po takim kursie sami zobaczycie, że taniec może być przyjemnością – a kółeczka będziecie omijać od tej pory z daleka.

6. Brak planu
Plan dnia – tego dnia – to podstawa. Dobry plan powinien obejmować wszystkie zaangażowane osoby oraz współpracujące firmy.
Można rozdzielić go na 2 części : przygotowania i ceremonia oraz wesele
Lista taka obejmuje co, kto, gdzie i kiedy – np. fryzjer Kasia 12:00, makijaż Kasia – 13:00, odbiór bukietu – Tomek 13:15 itp. itp. – dzięki temu łatwiej będzie odnaleźć się w bałaganie tego dnia.
Drugą część, dotycząca wesela, warto stworzyć gdyż trzeba pogodzić kilka rzeczy : godziny wydania posiłków, długość setów muzycznych, godzinę rozpoczęcia oczepin i podania tortu, godziny zakończenia pracy firm (fotografowie i kamerzyści pracują zwykle do 1 w nocy – warto więc zaplanować oczepiny i tort tak by zmieścić się w tym czasie). Bardzo często zdarza się, iż orkiestry przeciągają w nieskończoność oczepiny lub zaczynają je grubo po północy – dokładny plan wraz z godzinami pozwoli uniknąć takich niespodzianek i samowoli decyzyjnej. Warto na takim planie zapisać numery telefonów do wszystkich ważnych osób : Was, Świadków, Rodziców, firm pracujących przy ślubie – w ten sposób wszyscy będą mieć ze sobą kontakt.
Plan taki rozdajemy na koniec wszystkim współpracującym firmom.

7. Alkohol
Jak wiadomo – wszystko co w nadmiarze szkodzi – także alkohol. Nie ma nic gorszego na weselu jak pijana para młoda. Niemniej jednak ilość toastów oraz gości chcących wypić wspólny toast jest ogromna. Warto więc uzbroić się w środki wspomagające trawienie alkoholu. Można je kupić nawet na stacjach benzynowych. Pozwalają one nie tylko ograniczyć skutki dnia następnego – lecz także przyspieszyć trawienie alkoholu, redukując zatrucie organizmu toksycznymi produktami przemiany materii.
Ważne jest także by na kilka dni przed ślubem nie stosować drakońskich diet – gdyż większość z nich działa na zasadzie odwodnienia organizmu – a odwodniony organizm wyjątkowo łatwo poddaje się sile procentów. Zwróćcie uwagę także na wielkość kieliszków w restauracji – duże 50tki mogą zbyt szybko podziałać na gości. Uważajmy także z piciem na pusty żołądek – wtedy nawet dwa szybkie „ciosy” potrafią powalić „boksera”

8. Ostatni dzień wolności.
Warto by świętowanie ostatniego dnia wolności odbyło się tydzień przed ślubem. Ból głowy, zmęczone gardło i nogi to nie jest dobry wstęp do kolejnej zabawy.

9. Uwielbiasz czerwone wino?
Cudownie – ja także – niemniej jednak plamy z czerwonego wina mają to do siebie, że na białej sukience widać je IDEALNIE. Prawo Murphego działa nieubłaganie na każdego – nawet na największego szczęściarza. Dlatego nasza rada – czerwone wino zostaw sobie na później – będzie jeszcze wiele okazji by się go napić wraz z mężem.

10. Sukienka nie pasuje
Dlatego najlepiej nie odbieraj jej w piątek przed ślubem o 17:59 z salonu. Umów się na odbiór w poniedziałek – przymierz na spokojnie i jeśli trzeba – zleć odpowiednie poprawki.
Pamiętaj – sukienka ma leżeć dobrze gdy stoisz – ale także gdy siedzisz. Usiądź wygodnie na krześle/fotelu – tak jak będziesz robić to w dniu ślubu. Skontroluj wizualnie czy nic nie „wychodzi” bokiem. Przemyśl także czy na pewno chcesz halkę z kołem – siadanie w nich nie należy do komfortowych. Bardzo często koła są zbyt duże i podczas siadania ukazują się wszystkim Twoje łydki.

Autor : Zbigniew Kruk

Leave a Reply